niedziela, 17 marca 2013

Od runa (owczego) do wełny

Jakiś czas temu otrzymałam od miejscowego hodowcy owiec całkiem sporą reklamówkę runa owczego. Chciałam spróbować własnymi siłami pozyskać wełnę czesankową, albo przynajmniej zbliżoną do czesankowej. Taką żeby nadawała się do filcowania. Trochę poczytałam na blogach i forach jak się do tego zabrać, ale ponieważ opinie i rady były tak odbiegające od siebie postanowiłam to jakoś wypośrodkować i wypracować sobie własną metodę.
Wełna, a właściwie runo wyglądało tak - była to połowa z tego co otrzymałam.


Zapach Chanel No 5 to też raczej nie był :)
Założyłam rękawiczki wzięłam nożyczki i poobcinałam wszystkie powiedzmy delikatnie nieczystości. Starałam się też wybrać jak najwięcej trawy i innych zanieczyszczeń.
Tyle udało mi się usunąć co w małej misce.

To co pozostało w dużej zalałam letnią wodą. Nie dodawałam żadnego środka piorącego, chociaż powstała na wierzchu piana by o tym świadczyła, ale to podobno reakcja wody z lanoliną czyli inaczej "tłuszczopotem owczym" :)
Po pierwszym płukaniu wełna i woda wyglądały tak:

Następnie w takiej samej letniej wodzie tylko już z dodatkiem zwykłego szarego mydła (podobno lepsze by było oliwkowe, ale akurat nie miałam) moczyłam wełnę około 10 minut, lekko mieszając.


Po dwukrotnym wypłukaniu wełna wyglądała już całkiem przyzwoicie, nieprzyjemny zapach też zniknął, chociaż zawierała jeszcze drobne zanieczyszczenia głównie z trawy i nasion
Po wypłukaniu włożyłam wełnę w poszewkę i wrzuciłam do pralki do odwirowania (600 obrotów). odwirowaną wełnę zostawiłam na suszarce do całkowitego wyschnięcia.
Pierwszy, najgorszy etap miałam za sobą, ale jak teraz wełnę zgręplować. Nieduża gręplarka jest w cenie 1800 zł , ale gdzieś wyczytałam, że można wykorzystać druciane szczotki do czesania psów :). Takie szczotki kiedyś zakupiłam 2,  w cenie o ile dobrze pamiętam 9 zł za szt. Ponieważ wyczesywanie wełny za pomocą 2 szczotek niejako w powietrzu było jednak kłopotliwe, na stole zresztą też, wymyśliłam takie własne urządzenie do gręplowania

Część jednej szczotki została przybita do płyty. Na tą szczotkę nakłada się wełnę, a drugą się wyczesuje. Zastanawiam się nad rozbudowaniem swojej "gręplarki" tzn dokupieniu jeszcze jednej szczotki i przedłużeniu tej znajdującej się na płycie. Gręplarka jak się okazało na moje potrzeby jest zupełnie wystarczająca. Wełna na niej wyczesana wygląda tak

A to już gotowe rękodzieła wykonane z w ten sposób pozyskanej wełny metoda filcowania na mokro i sucho.

Broszka "Motyl" z dodatkiem nici jedwabnych

I podobnie wykonany "Kwiat" - broszka i bransoletka

A jak Wam się podoba broszka "Pierożki" ?

Pewnie moja metoda wymaga jeszcze dopracowania. Nie udało mi się dokładnie oczyścić wełny z drobinek trawy. Większość wypada przy wyczesywaniu, ale trochę jeszcze zostaje. Jeśli ktoś ma wiedzę i praktykę i chciałby się podzielić swoimi spostrzeżeniami byłabym wdzięczna :).

Ponieważ nie prałam wełny w gorącej wodzie (co niektórzy radzili i co mnie dziwiło) wełna nie została całkowicie pozbawiona naturalnych tłuszczy czyli lanoliny, tak więc pracując z nią przez dłuższy czas stwierdziłam że to balsam na moje ręce. Nie potrzebuję używać kremu do rąk. Całe szczęście też, że nie jestem na wełnę uczulona. Nie mogłabym się zajmować się filcowaniem co sprawia mi wiele satysfakcji i przyjemności.

Zapraszam do mojego sklepiku na DaWandzie  http://pl.dawanda.com/shop/Julia-HandArt gdzie można zobaczyć inne rzeczy z filcu i nie tylko. 

Pozdrawiam Wszystkich Sympatyków mojego rękodzielniczego bloga i przepraszam za długie milczenie.






wtorek, 27 listopada 2012

Nie ma kiedy załadować :)

Mało ostatnio piszę, a jeżeli już to do szuflady, czyli po nowemu do jakiegoś folderu. Dużo czytam i dużo pracuję, szukam nowych pomysłów. Co ostatnio szyłam? Poduchy. Oto niektóre z nich.
len, poliester 

bawełna, poliester


Ta z 49 kwadracików :), len, bawełna


różne tkaniny


len, bawełna


Oprócz poduszek powstał taki pled, mata bez określonego zastosowania :)

To moje pierwsze prace patchworkowe, wykonywane na polarze, jeszcze niedoskonałe, dopiero nabieram wprawy :)
Oczywiście wszystkie tkaniny są z odzysku. W większości wyszukuję w szmateksach rzeczy nowe, czasami z metkami, żeby wykorzystać tkaninę. Najlepsze są do tego spódnice, mało szwów i dużo materiału :). Najlepsze XXXL. Zdarzają się też kupony nowych materiałów. Najlepsze są angielskie.
I pomysł na święta, prosty i dekoracyjny do wykorzystania na wiele sposobów.

Mogą być na prezenty, ale również stanowić ozdobę stołu, albo stać sobie pod choinką i wzbudzać zainteresowanie co też w nich się znajduje. Co jest w moich? Zdjęcie niżej.


mandarynki, orzechy i cukierki.

Woreczki mogą też stanowić okrycie doniczki z gwiazdą betlejemska, grudniówką, jeśli nie mamy akurat pasujących kolorem albo... zresztą każdy może znaleźć jeszcze inne zastosowanie :)

A o co chodzi z tym "Nie ma kiedy załadować" ? Otóż jak mój mąż jest bardzo zajęty to mówi właśnie tak " nie ma kiedy załadować". No i ja w końcu kiedyś się zapytałam o co to chodzi, no bo rozumiem, że generalnie o brak czasu, ale tak konkretnie i dlaczego załadować. Otóż dlatego: Na budowie robotnicy biegają naokoło z pustymi taczkami. Na pytanie dlaczego tak biegają z pustymi, odpowiadają  - " No bo nie ma kiedy załadować ". 
Życzę jednak wszystkim, żeby tak bez sensu nie biegali, a w ogóle trochę sobie odpuścili i jak już nie będzie tego końca świata to niech te Święta będą dla Was przyjemnością i odpoczynkiem. Ja w tym roku planuje prawdziwie minimalistyczne święta, nawet choinka ma być minimalistyczna, ale o tym napisze na  http://wachlarz.blogspot.com/ .
Serdecznie Anula




czwartek, 16 sierpnia 2012

Lecimy w kulki ... oczywiście filcowane :)




Te wszystkie wełniane kule, wyglądające trochę jak małe kłębuszki są bardzo trwale sfilcowane i nie da się ich rozwinąć. Z niektórych powstały korale i bransoletki, inne posłużyły do wykonania wiszącej dekoracji. Filcowe kule są lekkie i świetnie nadają się też do zabawy dla dzieci. Można nimi rzucać do celu (np plastikowego pojemnika) bez obawy, że coś się potłucze. Nie robią hałasu. Mogą też stanowić świetną zabawkę dla kota, tym bardziej, że się nie rozwiną :).
Do ich wykonania oprócz oczywiście igiełki do filcowania, w tym wypadku jednej, można wykorzystać najmniejsze resztki wełny. Oczywiście musi to być 100% naturalnej wełny nie syntetycznej. 
Kule wykonane z włóczki mają wg mnie ciekawszą fakturę od tych wykonanych tradycyjna metodą z wełny czesankowej, specjalnie przeznaczonej do filcowania. Natomiast jest to metoda na pewno bardziej pracochłonna. Coś za coś. 
 
A tu jak powstała kula z takich właśnie resztek.






Inne kule robiłam nawijając luźne kłębki wełny, a potem za pomocą igiełki je filcowałam. W trakcie filcowania od czasu do czasu kule obraca się rękach tak jak by się robiło okrągłą bułeczkę. Filcując również cały czas się ją obraca. Trzeba szczególnie uważać bo ukłucie taką igłą jest dużo gorsze od ukłucia zwykłą igłą. Wiem co mówię :)


Gotowa filcowa biżuteria  korale i bransoletka


Broszki

Dekoracja do powieszenia na tarasie, balkonie, będzie poruszać się na wietrze


I na koniec makatka, obrazek, w zasadzie to nie wiem jak nazwać to moje dziełko wykonane oczywiście metodą filcowania inną niż wszystkie, którą nie chwaląc się sama wymyśliłam, wykorzystując nie wełnę czesankową, a normalną wełnianą włóczkę i wełniane dzianiny.


Pozdrawiam Wszystkich tu zaglądających bardzo serdecznie, a ja dalej lecę w kulki ;)

wtorek, 10 lipca 2012

Filcowanki i nie tylko



Oto Miś
Miś jest bardzo grzeczny dziś…

Czasami, siedzę, kombinuję i nie mogę nic ciekawego wymyślić. Wtedy najlepiej wszystko zostawić i zająć się zupełnie czymś innym. Nic na siłę. Tak było ostatnio z filcowaniem. Zrobiłam parę broszek, naszyjnik, etui na klucze przy okazji doszłam do wniosku, że nie nadają się do filcowania rzeczy sfilcowane, których parę sztuk zakupiłam. Jak coś jest sfilcowane to po prostu nie da się już więcej sfilcować. Niby proste, ale od razu na to nie wpadłam. Natomiast super nadaje się do filcowania włóczka moherowa (100 % wełna). I właśnie z takiej włóczki powstał tak zupełnie przypadkiem Miś.
Przypadkiem, bo chciałam właśnie ową włóczkę wypróbować, a widziałam ostatnio w jakimś pisemku zrobioną tą metodą świnkę. Tzn metodą filcowania na sucho, ale z wełny czesankowej. Wełny czesankowej kupować nie będę, i nawet nie chodzi o to, że jest dość droga,  ale zależy mi na  wykorzystanie swoich zasobów wełny. W końcu ma być Rękodzieło & Recykling. Nie będę pokazywać instrukcji wykonania, zresztą chyba byłoby to tak naprawdę niewykonalne. Tu się w zasadzie robi na wyczucie i wiele zależy od wyobraźni i własnej inwencji. W każdym razie Miś został wykonany jedną cienką igiełką do filcowania. Nie jest nigdzie zszywany. Jak na misia jest leciutki waży 15 g !. Wysokość  8,5 cm. Czas wykonania 2,5 -3 godziny.
A to inne filcowanki wykonane z wełnianych niepełnowartościowych, uszkodzonych swetrów.

Etui na klucze

Breloczek


 Broszki



A to zupełnie coś innego drewniane korale w jedwabiu
Te zielone zrobiłam dla córki



I inne koraliki




Drewniane korale leżały nie używane, jedwab z apaszek, drobne koraliki pozyskałam z bluzki kupionej w szmateksie.
No i jak na panujące u nas upały to by było na razie na tyle
Zachęcam do różnego rodzaju własnej twórczości. Własne rękodzieło podarowane bliskiej osobie może być nieraz cenniejsze niż drogi prezent. Będzie to znaczyło że oddaliśmy kawałek siebie :)

W naszej wsi Panie z Koła Gospodyń robią piękne papierowe kwiaty, postaram się w najbliższym czasie je pokazać.
Serdecznie pozdrawiam
Anula  



środa, 23 maja 2012

Dla lubiących szycie


Nie jest to mój pomysł, bo taką poduszeczkę na szpilki, na gumce, do założenia na rękę pamiętam jeszcze z dzieciństwa, jak chodziłam z mamą do krawcowej. Kiedyś dużo rzeczy szyło się u krawcowej, dziś to bardzo droga przyjemność. Mnie samej daleko jest do profesjonalnego szycia, ale lubię coś przerobić lub uszyć coś niezbyt skomplikowanego. Wiadomo, że szpilki do szycia są niezbędne, a nie zawsze jest co z nimi zrobić. Zwykle leżą wszędzie. U mnie często były wpięte w manekin. Teraz już nie mam z tym problemu. Do zrobienia poduszeczki na rękę wystarczy kawałek gumki, resztka materiału i gąbka. Do drugiej dodatkowo wysoka nakrętka na słoik (w wysokiej lepiej upchać poduszeczkę) i jakiś klej. Ja wykorzystałam klej do materiału. W obu przypadkach zamiast gąbki wykorzystałam poduszki, które, zwykle odpruwam od bluzek, bo nie lubię wypchanych ramion :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za cierpliwość w oczekiwaniu na kolejny post. Niestety letnia pora niezbyt sprzyja robótkom :). Ogród wzywa.
Anula